Wykluczenie dostawców sprzętu do budowy sieci 5G może znacznie opóźnić jej powstanie. Zwiększy też...

Kolejni europejscy operatorzy telekomunikacyjni deklarują, że nie zamierzają wykluczać żadnych dostawców technologii 5G. Niemiecki Deutsche Telekom, największy operator komórkowy w Europie, zapowiedział, że dalej będzie współpracował...

Zanieczyszczenie powietrza wraca do poziomów sprzed pandemii. Producenci aut wprowadzają filtry chroniące przed smogiem

Wraz ze stopniowym odmrażaniem gospodarki rośnie liczba aut na ulicach i chociaż transport nie jest jedynym winnym smogu, to zanieczyszczenie powietrza w największych miastach wraca do stanu...

Polscy naukowcy badają pracę mózgu u dzieci z dysleksją. Chcą opracować metodę wczesnego wykrywania...

Około 10 proc. dzieci w Polsce może mieć problemy z nauką czytania, co często powoduje niechęć do nauki, kompleksy i problemy emocjonalne. – Diagnoza dysleksji możliwa jest...
Naprawa automatyki przemysłowej

Naprawa automatyki przemysłowej

PLE Serwis Sp. z o.o. to nowoczesna firma usługowa specjalizująca się w naprawie elektroniki i automatyki przemysłowej z wielu branż. Naprawa elektroniki przemysłowej Obsługiwane sektory przemysłu....

Rośliny mogą skutecznie zatrzymywać wirusy. Polscy naukowcy chcą udowodnić, że działają również na SARS-CoV-2

Polscy biolodzy we współpracy z japońskim wirusologiem opracowali filtr powietrza oparty na mieszance kilku roślin, który może być wykorzystany jako osobista maseczka ochronna. Naukowcy udowodnili,...

Brak kompetencji ogranicza wykorzystanie chmury w firmach. W efekcie brakuje dobrej infrastruktury IT do...

To nie problemy technologiczne, ale braki kompetencyjne są najczęściej wskazywane jako przeszkoda dla cyfryzacji firm. Szczególnie problematyczne jest wdrażanie rozwiązań chmurowych. Do trudności w obszarze migracji do...

Stay connected

20,831FaniLubię
2,506ObserwującyObserwuj
0SubskrybującySubskrybuj
- Advertisement -

Latest article

Wynagrodzenia w IT coraz wyższe. Pracodawcy walczą o talenty benefitami sięgającymi 100 tys. zł...

COVID-19 nie spowolnił wzrostu wynagrodzeń w branży IT. Tylko w pierwszej połowie ubiegłego roku kontraktorzy zatrudnieni w modelu B2B mogli liczyć na zarobki wyższe od 12,5 do 20 proc. – wynika z danych Just Join IT. Popyt na wykwalifikowanych i doświadczonych specjalistów też jest coraz większy, dlatego firmy zaczynają kusić potencjalnych pracowników już nie tylko wysokimi zarobkami, ale i coraz bardziej wymyślnymi benefitami. – Ostatnio firmy wprowadzają takie rozwiązania jak premia za podpis, która czasami dochodzi nawet do 100 tys. zł, czy możliwość skorzystania z prywatnego concierge’a. To są nowości, które pojawiają się na polskim rynku i z których korzysta coraz więcej pracodawców – mówi Piotr Nowosielski, prezes Just Join IT.

Zarobki w branży IT od kilku lat regularnie rosną. To doprowadziło do sytuacji, w której nawet junior w niektórych firmach jest już w stanie zarobić nawet trzykrotność średniego wynagrodzenia w Polsce – mówi agencji Newseria Biznes Piotr Nowosielski.

Specjaliści IT pozostają od lat jedną z najlepiej opłacanych grup zawodowych w Polsce. Statystyki lidera rekrutacji dla branży w Polsce pokazują, że w I półroczu ub.r. wykwalifikowani specjaliści na stanowisku seniora mogli liczyć średnio na 20-proc. podwyżki. Według danych za okres styczeń–wrzesień ub.r. zarobki seniorów zatrudnionych na umowie o pracę przekraczały 16,1 tys. zł brutto i nieco ponad 18,7 tys. zł w przypadku umowy B2B. Z kolei na stanowisku juniora te kwoty wynosiły odpowiednio 6,3 oraz 7,2 tys. zł. Na nieco wyższe stawki mogą liczyć specjaliści IT w dużych miastach, jak Warszawa, Kraków, Katowice czy Trójmiasto. Najsłabiej pod względem wysokości wynagrodzeń w tym sektorze wciąż plasuje się Poznań.

– Walka o talenty trwa. Coraz więcej firm ze Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej przenosi do Polski swoje działy IT. Wiąże się to z faktem, że mamy bardzo dobrych specjalistów, którzy wciąż są wyceniani relatywnie taniej niż na Zachodzie, choć to też się zmienia, m.in. ze względu na rosnący popyt na specjalistów i inflację, która dodatkowo podkręca parametr wynagrodzeń. Niemniej zarobki cały czas idą w górę i mówimy tutaj o takich technologiach jak Python, Java czy specjaliści data science – mówi prezes zarządu Just Join IT.

Wynagrodzenia w branży IT napędza też m.in. to, że liczba specjalistów na polskim rynku wciąż jest niewystarczająca. Szacuje się, że w Polsce zapotrzebowanie na programistów utrzymuje się na poziomie ok. 50 tys. wolnych stanowisk (raport DESI 2020). Kolejny czynnik to rekordowo duży popyt na polskie usługi i produkty IT, przez który firmy muszą jeszcze mocniej walczyć o programistów, aby zaspokoić potrzeby swoich klientów.

Mamy nad Wisłą świetnych specjalistów, a COVID-19 spowodował, że zaczęli oni szukać pracy na całym świecie. Programiści stali się po prostu bardziej wybredni, bo mogą wybierać wśród zagranicznych ofert pracy, w których stawki są zdecydowanie wyższe. Polskie software house’y starają się w pewien sposób za tym nadgonić – tłumaczy Piotr Nowosielski. 

Jak wskazuje, w tej chwili pracodawcy kuszą specjalistów IT już nie tylko atrakcyjnymi zarobkami, ale i coraz bardziej wymyślnymi benefitami.

Poza klasycznymi rozwiązaniami, jak np. karta MultiSport, ubezpieczenie zdrowotne czy owocowe czwartki, ostatnio firmy wprowadzają też takie rozwiązania jak premia za podpis, która czasami dochodzi nawet do 100 tys. zł, czy możliwość skorzystania z prywatnego concierge’a – wymienia ekspert.

Jego zdaniem na razie trudno wyrokować, jak na wynagrodzenia specjalistów IT przełoży się wprowadzony z początkiem stycznia Polski Ład. Nowa reforma podatkowa dotknie bowiem głównie najlepiej zarabiających, powyżej 133 692 zł brutto rocznie. Z drugiej strony część programistów prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą skorzysta z nowej, niższej stawki ryczałtu dla przedstawicieli tej branży (z 15 do 12 proc.). Eksperci szacują, że ta zmiana pomoże im zaoszczędzić nawet kilka tysięcy złotych rocznie na podatku.

Jesteśmy jeszcze w początkowej fazie wprowadzania Nowego Ładu, więc w tym momencie realnie nie wpływa on na presję płacową ze strony pracowników czy pracodawców. Dlatego należałoby się jeszcze wstrzymać z opiniami na ten temat. To zostało wypuszczone szybko, przez co jest tam wiele możliwości uniknięcia dodatkowych obciążeń, i myślę, że na razie pod to będą grać zarówno pracodawcy, jak i pracownicy rozliczani w formie kontraktów B2B – mówi Piotr Nowosielski.

Analiza 30 tys. ogłoszeń o pracę, zamieszczonych na portalu Just Join IT w okresie styczeń–czerwiec ub.r., pokazuje, że w Polsce najlepiej opłacani są programiści specjalizujący się w metodzie Devops, choć w cenie są też m.in. Java, Python i Ruby. Najbardziej poszukiwani są z kolei pracownicy średniego szczebla (54 proc. ofert). Ponad 30 proc. ofert było skierowanych do seniorów, podczas gdy juniorzy wzbudzili najmniejsze zainteresowanie pracodawców (ok. 10 proc.), co pokazuje, że branża wciąż poszukuje głównie pracowników z dużym doświadczeniem. Pod względem formy zatrudnienia firmy szukały głównie pracowników na umowę o pracę (69 proc.), zaś oferty dla freelancerów stanowiły 31 proc. Kontraktorzy zatrudnieni w modelu B2B w I półroczu ub.r. mogli jednak liczyć na znaczne podwyżki, które wyniosły aż 20 proc. w przypadku seniorów, 15 proc. – juniorów i ok. 12,5 proc. w przypadku midów.

Popyt na talenty IT jest największy w głównych regionach Polski. To jest oczywiście Warszawa, ale zaraz za nią są Wrocław, Kraków, Trójmiasto i Poznań. Te regiony odpowiadają nawet za 90 proc. całkowitego zapotrzebowania w branży IT, tam wielkie firmy przenoszą swoje centra i budują zespoły. Najczęściej potrzeba im przede wszystkim frontendowców. Z kolei jeśli chodzi o backendowców, to tutaj głównie Java i Python. Biorąc też pod uwagę ostatnie trendy – związane z machine learning, big data czy data science – specjaliści z tych obszarów też są bardzo mocno na topie – wymienia prezes Just Join IT.

Polskie firmy mogą uczestniczyć w wyścigu na rozwiązania 5G. Model otwarty może zrewolucjonizować budowę...

Open RAN, czyli tzw. model otwarty, polega na dopuszczeniu wielu dostawców do dostarczania elementów sieciowych 5G, pozwalając im ze sobą konkurować. To odwrotność obecnego status quo, w którym dominującą pozycję w budowie sieci ma kilku dostawców i operatorów telekomunikacyjnych. – Open RAN te monopole rozbija – mówi dr Sławomir Pietrzyk, prezes polskiej spółki IS-Wireless, która dostarcza rozwiązania sieciowe 5G oparte na własnej technologii właśnie w otwartym modelu. Jak podkreśla, globalne trendy w budowie sieci nowej generacji będą coraz bardziej podążać w tym kierunku. Potwierdzają to chociażby deklaracje europejskich operatorów, np. Orange, który planuje, że od roku 2025 każdy nowy, wdrożony przez firmę element sieci będzie kompatybilny z modelem Open RAN.

Polskie firmy mogą uczestniczyć w wyścigu na rozwiązania 5G. One potrafią budować kompletne sieci – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes dr Sławomir Pietrzyk. – Proszę sobie wyobrazić, że Polska dysponowałaby technologią budowy silnika wodorowego albo fuzji jądra atomowego. To mocno przełożyłoby się na naszą sytuację geopolityczną. A tutaj mamy przełomową technologię informatyczno-komunikacyjną, czyli 5G, którą jesteśmy w stanie w Polsce wytwarzać, kontrolować, budować z niej sieci w kraju, jak również eksportować je za granicę. Brzmi to nieprawdopodobnie, ale dokładnie tak właśnie jest. Ta okoliczność pozwala nam też wyjść z dylematu, od kogo kupować rozwiązania sieciowe. Otóż od własnych firm, nie ze Skandynawii, nie z Dalekiego Wschodu.

Spółka IS-Wireless jest polskim dostawcą rozwiązań sieciowych 5G, które powstają zgodnie z własną technologią, stworzoną od podstaw w Polsce. Jest ona oparta na otwartym modelu, tzw. Open RAN, który pozwala dostarczać sieci szybciej i taniej w porównaniu z tradycyjnymi dostawcami. Co istotne, jest on uważany za najnowszy trend rozwoju sieci piątej generacji i zyskuje już popularność na całym świecie.

– Model, w którym przedstawiamy ofertę sieciową 5G, jest modelem otwartym, inkluzywnym, czyli takim, w którym współpracujemy i występujemy razem z partnerami znacząco dopełniającymi tę ofertę. Jednocześnie standard ten pozwala skorzystać większej liczbie firm uczestniczących w tym łańcuchu dostaw i dlatego jest korzystniejszy – wyjaśnia prezes IS-Wireless.

Jak zaznacza, Open RAN polega na udziale wielu dostawców w dostarczaniu elementów sieciowych 5G, pozwalając im ze sobą konkurować. To zaś niweluje ryzyko powstania sytuacji, kiedy jeden dostawca osiąga na rynku dominującą pozycję.

Open RAN jest modelem biznesowym, który te monopole rozbija – mówi dr Sławomir Pietrzyk. – Podobna sytuacja miała miejsce około 30 lat temu z komputerami osobistymi. Z komputerów ośmiobitowych – takich jak Atari, Commodore i ZX Spectrum – przeszliśmy do komputerów modułowych, a ten końcowy sprzęt jest złożony z części pochodzących od różnych dostawców. Procesor, płyta główna, karta dźwiękowa, karta graficzna, oprogramowanie, peryferia – to wszystko pochodzi od różnych dostawców. Co dzięki temu uzyskujemy? To, że w łańcuchu wartości mamy więcej graczy, którzy ze sobą konkurują. Dzięki temu obniża się cena i podnosi się jakość. My dokładnie takich samych efektów oczekujemy w 5G. Jeden z pionierów Open RAN, czyli Rakuten Mobile, już potwierdza te korzyści w postaci obniżenia kosztów i zwiększenia jakości sieci.

Cały rynek 5G jeszcze do niedawna obracał się wokół kilku dostawców infrastruktury i operatorów krajowych. Technologia Open RAN coraz częściej jest jednak postrzegana jako rewolucja na rynku telekomunikacyjnym, a światowe trendy w budowie 5G coraz częściej skręcają właśnie w jej stronę.

Pandemia pokazała, jak ważnym parametrem jest pojemność sieci. Jest wiele sposobów na jej zwiększanie, ale ten najskuteczniejszy to znaczące zagęszczenie siatki sieci. Teraz, żeby to zagęszczenie się wydarzyło, powinno się ono opłacać większej liczbie podmiotów, które uczestniczą w łańcuchu dostaw. Właśnie Open RAN pozwala licznym graczom wkroczyć na rynek łączności, konkurować i oferować z powodzeniem swoje rozwiązania. W efekcie możliwe jest zerwanie z tradycyjnym modelem. Dywersyfikacja na rynku właśnie następuje. I my w tej rewolucji uczestniczymy – podkreśla prezes IS-Wireless.

Jak ocenia, ten trend będzie zyskiwał na znaczeniu, co potwierdzają chociażby deklaracje europejskich operatorów. Francuski Orange, poza zapowiedzią budowy swoich sieci w duchu modelu otwartego, znalazł się w gronie pięciu największych operatorów telekomunikacyjnych w Europie, którzy przygotowali raport, gdzie wskazano Open RAN jako element konieczny do realizacji unijnych planów dotyczących rozwoju łączności i wspierania europejskich przedsiębiorców z sektora telekomunikacyjnego.

– My jesteśmy z naszymi rozwiązaniami w doskonałym czasie i miejscu – mówi dr Sławomir Pietrzyk.

Spółka IS-Wireless tworzy i rozwija swoje rozwiązania w Polsce, ale myśli globalnie. Wykonała już pierwszy krok w kierunku zagranicznej ekspansji, nawiązując współpracę z pochodzącą z Singapuru firmą Tambora Systems. Wspólnie będą budować sieci 5G – o większej wydajności i tańsze niż obecnie – w USA i Azji.

– Dostarczamy kompletne rozwiązanie sieciowe 5G, zawierające zarówno część sieci radiowej, tzw. RAN – Radio Access Network, jak i część sieci szkieletowej, czyli tzw. core network. W ofercie mamy zarówno sprzęt, jak i potrzebne oprogramowanie. Te rozwiązania są zgodne ze standardami takimi jak 3GPP, ETSI oraz standardy O-RAN Alliance – wylicza prezes polskiej spółki. – Można powiedzieć, że dysponujemy najnowszym w branży rozwiązaniem 5G. Brzmi to nieprawdopodobnie, ale tak właśnie jest. W tym momencie jesteśmy na etapie komercjalizacji tego rozwiązania, czyli testów u naszych partnerów i klientów.

Jak podkreśla, rozwiązanie opracowane przez IS-Wireless jest zgodne z najnowszymi trendami w branży telko i było udoskonalane przez ostatnich 10 lat, podczas uczestnictwa w ponad 15 projektach badawczych z liderami w branży. 

Nasze starania zostały ostatnio dostrzeżone przez czołowych operatorów europejskich w ich raporcie o Open RAN, skierowanym do Unii Europejskiej, z apelem o wsparcie tego kierunku. Tam jesteśmy wymienieni jako jeden z europejskich pionierów, dostarczający rozwiązania w zakresie sieci radiowej – podkreśla dr Sławomir Pietrzyk.

9 grudnia IS-Wireless połączyło siły z Comarch SA, podpisując porozumienie o współpracy. Obie firmy zamierzają wspólnie rozwijać i wdrażać na globalnym rynku kompleksowe rozwiązanie sieci komórkowej 5G na bazie modelu otwartego. Będzie ono kierowane zarówno do operatorów komórkowych, jak i innych klientów, jak np. administracji czy podmiotów z branży Przemysłu 4.0.

Słaby dostęp do finansowania polskich start-upów. Powodem błędy po stronie pomysłodawców, biurokracja, ale też...

W Polsce działa dziś dwa razy więcej start-upów niż jeszcze w 2015 roku. Wiele z nich łączy metody finansowania swoich pomysłów, angażując własne pieniądze i środki pozyskane na rynku prywatnym i publicznym. Mimo coraz większego zainteresowania inwestorów i kolejnych programów dla start-upów wciąż dostęp do finansowania jest utrudniony. Przeszkodą jest m.in. nadmierna biurokracja, ale też błędy popełniane przez samych wnioskodawców.

Jak wynika z danych Google for Startups, pod koniec 2020 roku w Polsce działało około 4,7 tys. start-upów, a ich liczba podwoiła się w ciągu ostatnich pięciu lat. Z raportu Fundacji Startup Poland „Polskie Startupy 2021” wynika, że 73 proc. z nich bazuje na środkach własnych swoich założycieli.

– Polski rynek finansowania start-upów ma jeszcze dosyć dużo do zrobienia. Po stronie finansowania ze środków publicznych trzeba powiedzieć, że z jednej strony faktycznie tych środków jest już dosyć dużo w rundach finansowania, natomiast one nadal są biurokratycznie z punktu widzenia start-upów dosyć trudno dostępne. Z drugiej strony jak spojrzymy na finansowanie ze środków prywatnych, bo one idą przez fundusze venture capital, nadal jest ich za mało. Powinno być więcej inwestorów indywidualnych, którzy wspierają start-upy, ale nie tylko kapitałowo, ale też kompetencyjnie – mówi agencji Newseria Biznes Izabela Kozakiewicz, partner zarządzająca w firmie konsultingowej iKsync Digital

Jeśli już sięgają po środki zewnętrzne, to najczęściej są to krajowe fundusze venture capital (30 proc.), anioły biznesu (28 proc.) albo krajowe akceleratory (23 proc.). Podobny odsetek wskazuje na dofinansowanie publiczne – z NCBR lub PARP. W dalszej kolejności start-upy wymieniały zagraniczne fundusze lub programy akceleracyjne – korzysta z nich po kilka procent badanych spółek.

Najczęściej polskie start-upy mimo wszystko szukają wsparcia wśród funduszy venture capital. Te młodziutkie podmioty szukają oczywiście wśród akceleratorów, również takich przykorporacyjnych, co mimo wszystko nie jest do końca prostym rozwiązaniem, bo integracja z korporacyjnym środowiskiem jest szalenie trudna. Stosunkowo mało szuka kapitału u prywatnych aniołów biznesu, co też wynika z tego, że one nie do końca chcą pracować z prywatnymi przedsiębiorcami, którzy są bardzo „zagrabiający” decyzyjność start-upów, więc tu jest duża rola w uczeniu dialogu start-upów z przedsiębiorcami i inwestorami i odwrotnie – mówi ekspertka.

Z cyklicznego raportu PFR Venture i Inovo Venture Partners wynika, że tylko w trzecim kwartale 2021 roku przez polski rynek VC przepłynęło 582 mln zł. To kapitał zarówno z polskich, jak i zagranicznych podmiotów. Łącznie od stycznia do końca września start-upy pozyskały od inwestorów 1,76 mld zł. W ciągu tych dziewięciu miesięcy udało się przewyższyć wynik z całego 2019 roku o 40 proc.

– W ekosystemie start-upowym widać zmiany na plus, jeśli chodzi o finansowanie, zaangażowanie środków publicznych. Bardzo dużo zmian przede wszystkim widać po stronie funduszy venture capital. Jest coraz więcej polskich funduszy, ale też coraz więcej zagranicznych, które interesują się rynkiem polskim. Jest też dużo więcej aniołów biznesu, niż było kilka lat temu, natomiast nadal tutaj mamy dużo do pokonania, jeśli chodzi o zaangażowanie tych aniołów oraz ich edukację, bo to jest kapitał wysokiego ryzyka. Tę edukację musimy rozszerzać – mówi Izabela Kozakiewicz.

Ankieta przeprowadzona przez Fundację Startup Poland wskazuje, że zdaniem 48 proc. podmiotów na polskim rynku nic się nie zmieniło w kwestii finansowania start-upów. Co trzeci przyznał, że coraz łatwiej o kapitał, a 18 proc. – że sytuacja się pogorszyła. Zdaniem ekspertki problemem są także błędy popełniane przez samych wnioskujących.

 Jednym z nich jest sposób, w jaki start-upy patrzą na swój model biznesowy i potrzeby kapitałowe. Nie zawsze jest tak, że już na starcie potrzebują zastrzyku finansowego w postaci miliona czy kilku milionów złotych – tłumaczy partner zarządzająca w firmie konsultingowej iKsync Digital. – Czasem redefinicja, przemyślenie modelu biznesowego raz jeszcze i poukładanie go skutkuje tym, że kapitału jest potrzebne dużo mniej. Zawsze języczkiem u wagi jest wycena pomysłu. W zależności od tego, na jakim etapie jest robiona, często w oczach inwestorów jest zbyt wysoka. Jeśli ona jest zbyt wysoka przy pierwszej rundzie, to jest dużym problemem przy drugiej rundzie.

W opinii ekspertki przed polskim rynkiem finansowania start-upów jest wciąż mnóstwo wyzwań. To samo dotyczy także młodych spółek z innych krajów europejskich.

– Gdy spojrzymy na liczbę spółek o największej kapitalizacji na świecie, to w 2006 roku w pierwszej dziesiątce było kilka europejskich spółek, dzisiaj nie ma żadnej. Więc tutaj widać, że mamy bardzo dużą lekcję do odrobienia w kwestii strategii komercjalizacji takich pomysłów, żeby one się bardziej, kolokwialnie mówiąc, rozpychały na rynku globalnym, ale z drugiej strony w kwestii finansowania – podkreśla Izabela Kozakiewicz. – Stany fundują start-upom ten „agresywny” kapitał, licząc się z tym, że to jest kapitał wysokiego ryzyka i może być stracony. Natomiast dzięki temu faktycznie te pomysły rosną. Na dużą liczbę pomysłów wzrasta jeden, który faktycznie ma ogromną kapitalizację i który podbija świat.

Według światowych danych przywołanych przez „My Company Polska” liczba tzw. megarund finansowania, czyli ogromnych transakcji o wartości ponad 100 mln dol., wzrosła z 665 w 2020 roku do ponad 750 w roku ubiegłym.

O możliwościach finansowania start-upów w Polsce i barierach z tym związanych rozmawiano podczas jednego z ostatnich Thursday Gathering. To cykliczne spotkania społeczności innowatorów: ekspertów, naukowców, inwestorów, start-upowców i studentów, które są otwarte dla wszystkich zainteresowanych w każdy czwartek w warszawskim Varso. Organizatorem eventów jest Fundacja Venture Café Warsaw,